WEGETARIANIZM PRZEZ PRYZMAT ETYKI I MORALNOŚCI

W drugiej połowie XX wieku coraz głośniej zaczęto mówić o pozycji zwierząt we współczesnym świecie. W latach 60. na Uniwersytecie Oxfordzkim zaczęła działać tzw. Grupa Oxfordzka, byli to intelektualiści, którzy dostrzegli, skalę wykorzystywania zwierząt i cierpień jakie z tego powodu odczuwają. Wywodzi się z niej Richard Ryder, twórca pojęcia szowinizm gatunkowy (speciesism), jednak dopiero wydana w 1975 roku przez Petera Singera książka „Wyzwolenie zwierząt” rozpropagowała ten termin oraz przeniosła dyskusję o prawach zwierząt również za Atlantyk. Singer jako pierwszy szczegółowo i tak obszernie opisał okrucieństwa jakich człowiek dopuszcza się na zwierzętach. Skupił się na dwóch głównych sferach działalności, które pochłaniają najwięcej ofiar – hodowli przemysłowej i testom na zwierzętach. Ta publikacja wzmocniła rodzący się ruch walki o prawa zwierząt, którego najważniejszym argumentem jest promowanie wegetarianizmu, jako działania bezpośrednio i natychmiastowo poprawiającego los zwierząt. Jednak dziś ruch ten nie jest jednolity, istnieją w nim dwa różne podejścia, które wypływają z różnych koncepcji objaśniających status zwierząt w naszym środowisku oraz określające nasz stosunek do nich. Tymi podejściami jest welfaryzm[1], które skupia się na poprawie warunków życia i zabijania większości zwierząt oraz abolicjonizm, który za cel stawia sobie całkowite wyzwolenie zwierząt spod panowania człowieka, nie przewiduje żadnych półśrodków.

Peter Singer

Peter Singer w „Wyzwoleniu Zwierząt” użył sformułowanego wcześniej przez Rydera, pojęcia szowinizmu gatunkowego na określenie stosunków jakie panują między ludźmi a zwierzętami. Jak wspominałam wcześniej właśnie dzięki tej publikacji termin ten przyjął się w publicznej dyskusji. Oxfordzki słownik języka angielskiego definiuje szowinizm gatunkowy jako „dyskryminację albo wykorzystywanie pewnych gatunków zwierząt przez ludzi opartą na przekonaniu o wyższości gatunku ludzkiego”. Singer postuluje o stosowanie zasady równości również wobec zwierząt, jednak nie opowiada się za zrównaniem w prawach wszystkich ludzi i zwierząt, a jedynie za równym poszanowaniem różnych istot żywych, co będzie prowadzić do różnego ich traktowania i przyznania im różnych praw. „Równość jest ideą etyczną, nie stwierdzeniem faktu.” [2] Według Singera konsekwencją zasady równości jest przyznanie, że nasza gotowość szanowania interesów innych nie zależy od tego jacy są i jakie mają zdolności, ale powinna obejmować wszystkie istoty żywe bez względu na płeć, rasę czy gatunek. Natomiast szowinizm gatunkowy, który wciąż panuje, zakłada postawę faworyzowania przedstawicieli własnego gatunku (w tym przypadku człowieka) kosztem innych. Singer jest utylitarystą i swoje poglądy opiera na prezentowanych przez Jeremy’ego Benthama poglądach o równości moralnej każdej z jednostek, którą zawarł w formule „Każdy liczy się tylko za jednostkę, i nikt nie liczy się za więcej”[3]. Bentham, który opowiadał się za zniesieniem niewolnictwa, po tym gdy znieśli je Francuzi w 1789 roku, a w brytyjskich koloniach wciąż obowiązywało, w swoim dziele „Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa” napisanym w 1789 roku, zawarł najbardziej znaną obronę równości wszystkich istot:

„Oby nadszedł dzień, gdy reszta żywych stworzeń otrzyma prawa, których mogła pozbawić ich tylko ręka tyranii. Francuzi już doszli do tego, że nic nie usprawiedliwia pozostawienia bez ratunku ludzkiej istoty tylko dlatego, że ma czarną skórę, na łaskę i niełaskę kata. Oby nadszedł dzień, gdy wszyscy uznają, że liczba nóg, włochatość skóry lub to, jakie zakończenie ma os sacrum, nie są również argumentami przekonującymi, aby wolno było doznającą uczuć istotę wydać na męczarnie. Ze względu na co można by wytyczyć nieprzekraczalną linię? Byłożby to ze względu na zdolność rozumowania lub może dar mowy? Jednakże dorosły koń lub pies jest bez porównania rozumniejszym i zdolniejszym do porozumiewania się zwierzęciem od dziecka mającego dzień czy tydzień, czy nawet miesiąc życia. Przypuśćmy jednak, że jest inaczej. Co by to pomogło? Należy pytać nie o to, czy zwierzęta mogą rozumować ani czy mogą mówić. Lecz czy mogą cierpieć.”[4]

Wyznaczył więc kryterium, którym powinniśmy się posługiwać przy badaniu interesów innych istot, jest nim zdolność do cierpienia. Co ciekawe argumenty wysuwane przez Benthama nie miały na celu obrony wegetarianizmu, on sam nim nie był i uważał, że śmierć zadawana zwierzętom w rzeźniach jest szybsza i mniej bolesna niż ta która je czeka w stanie naturalnym[5]. Abstrahując od kwestii wegetarianizmu, jako pierwszy wyraźnie zaznaczył, że zdolność odczuwania jest wystarczająca, aby zostać uwzględnionym w kodeksie moralnym opartym na zasadzie dążenia do szczęścia.

Singer uważa, że zdolność odczuwania cierpienia i przyjemności jest wstępnym warunkiem posiadania interesów, abyśmy mogli je rozpatrywać. Jednocześnie obala pogląd, że zasada równości powinna opierać się na prawach przysługujących zwierzętom. Uważa, że potocznie nazywanie ochrony ich interesów prawami jest błędne, ponieważ wg niego nie istnieje coś takiego jak prawo naturalne. Pogląd dotyczący niemożności przyznania praw zwierzętom podnoszą przeciwnicy teorii ich wyzwolenia argumentując, że prawa może posiadać jednie jednostka autonomiczna, która ma poczucie sprawiedliwości i może przestrzegać swoich praw i obowiązków. Singer twierdzi, że te poglądy nie mają znaczenia dla obrońców zwierząt, ponieważ głoszona przez niego zasada równości odnosi się do wszystkich istot żywych. Argumentuje, że jeżeli przyjęlibyśmy, że umowa społeczna zobowiązuje nas do przestrzegania interesów innych, a Ci którzy nie są zdolni do jej zawarcia, ponieważ nie mogą jej odwzajemnić (np. zwierzę nie może obiecać, że jeśli my go nie skrzywdzimy ono także nie skrzywdzi nas), znajdują się poza nią i nie mamy wobec nich zobowiązań, okazałoby się, że z grona istot podlegających umowie, musielibyśmy wykluczyć noworodki, osoby upośledzone lub np. chore psychicznie, bo również nie są w stanie być stroną takiej umowy. Jeżeli przy tym założeniu z grona istot objętych umową wykluczamy tylko istoty, które nie są ludźmi jest to przejaw szowinizmu gatunkowego.

To co również podnoszono w dyskusji o prawach zwierząt to ludzka przewaga objawiająca się m.in. w zdolności rozumowania, samoświadomości, posiadaniu zmysłu sprawiedliwości, czy posługiwaniu się językiem. Jednak mając do dyspozycji najnowsze odkrycia etologów, wiemy, że wszystkie te zdolności są rozpoznawane u niektórych gatunków zwierząt, a wielu przedstawicieli gatunku ludzkiego ich nie posiada.[6] Zdaniem Singera nie da się obronić tych argumentów, tak więc ich obrona jest niczym innym jak bezpodstawnym stawianiem własnego gatunku ponad innymi. Jedynym wyznacznikiem zasady równości powinna więc być zdolność do odczuwania cierpienia i szczęścia. Równocześnie Singer zaznacza, że wszystkie istoty są różne i różna może być skala ich cierpienia, zasada równości nie ma na celu zrównania tych różnic. Jako przedstawiciel utylitaryzmu zgadza się z poglądami, że to co najbardziej się liczy to suma szczęścia i suma cierpienie odczuwane przez wszystkie istoty, które zamieszkują Ziemię i które mają możliwość odczuwania. Singer próbuje wytłumaczyć jak różne może być cierpienie ludzi i zwierząt, ze względu na różne ich zdolności, podając przykład pozyskiwania osobników do badań. Gdybyśmy założyli, że na potrzeby eksperymentu medycznego, który kończyłby się śmiertelnie, pozyskiwalibyśmy obiekty badań porywając je z parku miejskiego, a potem poddawalibyśmy je bolesnym zabiegom, bardzo szybko każdy człowiek wiedzący o tych praktykach zacząłby się obawiać odwiedzania parku. Straciłby tym samym możliwość rozkoszowania się spacerem po parku i żyłby w strachu, że może zostać porwany. Tak więc jego cierpienie byłoby większe niż cierpienie zwierzęcia, które nic nie przeczuwając (nie mając zdolności przewidywania) wybrałoby się do parku i zostało porwane.[7] Istnieje więc wiele sytuacji, gdy większe zdolności umysłowe człowieka sprawiają, że odczuwane przez niego cierpienie może dotyczyć nie tylko danej sytuacji, ale szerszego aspektu i suma jego cierpienia może być większa, są to zdolność przewidywania, precyzyjniejsza pamięć, większa wiedza o tym co się dzieje. Jednak nie oznacza to, że samo cierpienie odczuwane przez człowieka jest silniejsze, niż to odczuwane przez zwierzę. Często właśnie uboższe zdolności umysłowe zwierzęcia sprawiają, że cierpi ono w danej sytuacji nieporównywalnie bardziej niż człowiek.[8] Gdy łapiemy rannego osobnika i poddajemy go zabiegom medycznym, aby go wyleczyć i wypuścić na wolność, zwierzę o tym nie wie i traktuje to jako bezpośrednie zagrożenie życia, przeżywając taki sam stres i związane z tym cierpienie, jak gdyby miało zostać pozbawione życia. Zupełnie inaczej niż człowiek, który oddaje się w ręce lekarzy aby mu pomogli i przywrócili zdrowie. Być może cierpi ze względu na swoje dolegliwości, jednak myśl, że lekarz mu pomoże napawa go otuchą.

Singer rozważa etycznie również wartość samego życia – „Na to, jak wielkim złem jest ból, nie mają wpływu inne cechy istoty, która go doznaje, mają jednak wpływ na wartość jej życia”.[9] Argumentuje, że zabicie kogoś kto snuje plany na przyszłość, stara się je realizować i żyje nadzieją o nich, oznacza zniweczenie tych planów i tych nadziei. Natomiast zabicie istoty, która ze względu na mniejsze zdolności umysłowe nie wybiega myślami w przyszłość i nie snuje planów, nie spowoduje większego cierpienia związanego z ich zniweczeniem. Uważa więc, że gdybyśmy stanęli przed dylematem co wybrać: uratowanie życia zdrowemu człowiekowi, czy zwierzęciu, możemy opierając się na powyższych argumentach rozsądzić, że utrata życia przez człowieka przyniosłaby mu więcej cierpień i uratowanie jemu życia będzie konsekwentne. Jednak należy pamiętać, że są również istoty ludzkie, których zdolności umysłowe są mniejsze niż zdolności dorosłego zwierzęcia i w takim przypadku sprawiedliwie byłoby wybrać uratowanie życia dorosłego zwierzęcia niż np. upośledzonego dziecka. Tak więc Singer dochodzi do sedna problemu argumentując „Póki będziemy pamiętać, by w równym stopniu respektować życie zwierząt, co życie ludzi na podobnym poziomie umysłowym, póty uda nam się unikać wyrządzania zbyt wielkiego zła.”[10]

Za niepotrzebne zło Singer uważa przede wszystkim przemysłową hodowlę zwierząt, która doprowadziła do zepchnięcia zwierzęcia do miana przedmiotu lub narzędzia do wytwarzania dóbr służących zaspokojeniu ludzkich potrzeb. Bez względu na konsekwencje, bez zaspokojenia nawet minimalnych potrzeb zwierząt : bateryjna hodowla kur niosek, hodowla cielaków na cielęcinę, kojce porodowe dla macior. W „Wyzwoleniu zwierząt” Singer postuluje wegetarianizm oraz nawołuje do wywierania nacisku i okazywania swojego sprzeciwu wobec wydawania rządowych pieniędzy na testy na zwierzętach, które nie podlegają żadnej kontroli i w dużej części są zupełnie niepotrzebne. Mówi również o tym, że każdy z nas jako konsument swoimi wyborami może zmieniać rzeczywistość, która nas otacza. Filozofia Singera pociąga za sobą daleko idące skutki praktyczne. Dotyczą one naszej diety (wegetarianizm/weganizm), sposobu ubierania (rezygnacja z futer, skór etc.), spędzania wolnego czasu (zakaz polowań, wędkarstwa, rezygnacja z wykorzystywania zwierząt w rozrywce), czy prowadzenia badań naukowych (zakaz przeprowadzania testów na zwierzętach).

Argumenty przeciwników teorii Singera

Singer polemizuje także z najczęstszymi zarzutami wysuwanymi przez krytyków prezentowanego przez niego podejścia. Mimo, że część z nich wydaje się absurdalna poglądy te są naprawdę podnoszone, bardziej chyba w obronie stanowiska mięsożerców niż z rzeczywistego przekonania o ich istotności. I tak bardzo często pojawia się pytanie „skoro mam nie jeść zwierząt co z roślinami, one też mogą czuć, czy w takim razie powinniśmy umrzeć z głodu”. Singer odpowiada na to, że są co najmniej trzy przesłanki świadczące o tym, że rośliny nie czują, po pierwsze jest to brak centralnego układu nerwowego. Nie można także zaobserwować żadnych oznak cierpienia jak w przypadku zwierząt – wydawanie dźwięków, ucieczka. Wydaje się również, że odczuwanie bólu przez rośliny, gdy nie mogą go w żaden sposób uniknąć, jest z biologicznego punktu widzenia zbędne.

Kolejnym argumentem wytaczanym w dyskusji jest pogląd, że skoro zwierzęta zjadają siebie nawzajem, my też mamy prawo je zjadać. Singer odpowiada na ten zarzut wskazując, że jednak pod tym względem bardzo różnimy się od zwierząt, ponieważ mamy wolny wybór, możemy zdecydować co zjeść, dostęp do jedzenia w naszej kulturze jest tak szeroki, że rezygnacja z produktów mięsnych, a nawet nabiału i jajek nie stanowi problemu. Z kolei zwierzęta nie mają wyboru, zabijają żeby zjeść i przeżyć, nasza sytuacja jest zgoła odmienna. Argumentem, który pojawia się równie często jest stwierdzenie, że jedzenie mięsa jest naturalne dla człowieka, spożywa je od wieków, więc dlaczego miałby przestać. Singer postuluje, że nawet jeśli człowiek jest z natury wszystkożerny to cały czas może wybrać, to, że w przeszłości żywiliśmy się mięsem nie znaczy, że teraz również powinniśmy. Wiemy już coraz więcej na temat zwierząt, że są do nas tak bardzo podobne, że ich życie społeczne przypomina nasze, że mają swoje potrzeby i interesy. Z moralnego punkty wiedzenia zabijanie ich tylko dlatego, że lubimy smak ich mięsa jest więc złem. To, że coś było dla nas naturalne nie jest argumentem, ponieważ kiedyś naturalne było posiadanie niewolnika, ale nie znaczy to, że powinniśmy tak czynić dalej.

Ostatnim zarzutem wobec obrońców zwierząt, który przytoczę jest twierdzenie, że zamiast zajmować się ludźmi powinni zająć się głodującymi czy chorymi dziećmi. Singer odpowiada na ten zarzut wskazując, że bardzo wielu obrońców zwierząt zaangażowanych jest również w walkę o prawa mniejszości, czy też istot słabszych. Singer jako przykład przywołuje sytuację gdy Henry Bergh, aktywista i projektodawca ustawy o ochronie zwierząt, został w 1874 roku poproszony o interwencję w sprawie maltretowanego zwierzątka. Okazało się, że zwierzątkiem było dziecko, „Bergh wygrał proces, oskarżając opiekuna dziecka na podstawie obowiązującej w stanie Nowy Jork ustawy o ochronie zwierząt.”[11] Po tym zdarzeniu nastąpiły kolejne procesy w podobnych sprawach i założono Nowojorskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Dzieci.

Peter Singer jest również jednym z inicjatorów Great Ape Project, który jest rezultatem wydanej wspólnie z Paola Cavalieri książki o tym samym tytule. W książce autorzy i inni znani specjaliści, jak prymatolog Jane Goodall, wyjaśniają, że istoty ludzkie i wielkie małpy naczelne mają wiele wspólnych cech, takich jak: organizacja społeczna, umiejętność komunikacji w grupie oraz silne więzy między poszczególnymi osobnikami, co dowodzi, że są inteligentne, a co za tym idzie, że powinny mieć podobne prawa do naszych.[12] Skoro różnica genetyczna między dwojgiem ludzi to 0,5 procenta, a między szympansem i człowiekiem 1,23 procenta, (szympansy mogą oddawać krew ludziom i odwrotnie) wydaje się, że nie powinniśmy mieć wątpliwości, aby włączyć Wielkie Małpy Naczelne do naszej wspólnoty moralnej i zagwarantować im podstawowe prawa.[13] W 1994 roku powstała międzynarodowa organizacja, która ma na celu wprowadzenie Deklaracji Praw Wielkich Małp do powszechnie obowiązującego prawa. Deklaracja zapewnia wielkim małpom (szympansom, gorylom, orangutanom i bonobo) naszym najbliższym krewnym, trzy najważniejsze prawa: prawo do życia, prawo do wolności i życia w naturalnym środowisku oraz zakaz tortur.

Tak więc podsumowując Singer uważa, że nie mamy prawa zjadać ani krzywdzić innych zwierząt, które odczuwają cierpienie. Granice odczuwania postawił przy rybach, jeśli udałoby nam się bezboleśnie zabić nieprzytomną rybę i w jej miejsce powołać do życia kilka kolejnych, nie jest to złem. Jednak powinniśmy pamiętać, że etologia, która cały czas się rozwija dostarcza nam nowych dowodów i wiemy już, że ryby nie tylko odczuwają ból[14], ale również posiadają pamięć przestrzenną.[15] Singer nie wyklucza również wykorzystywania zwierząt w badaniach medycznych, jednak powinny być one stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach pod nadzorem, a zwierzę powinno być możliwie najlepiej zabezpieczone przed niepotrzebnym cierpieniem, jednakże tym testom moglibyśmy również poddawać osoby ludzkie, których zdolności umysłowe są niższe niż zdolności umysłowe dorosłego zdrowego zwierzęcia, np. osoby silnie upośledzone.

Krytyka Singera przez abolicjonistów

Poglądy Singera są krytykowane przez innych obrońców zwierząt, głównie przedstawicieli podejścia abolicjonistycznego. Uważają oni, że różnice w pojmowaniu interesów zwierząt i ludzi, stawiające zawsze interesy zdrowych, świadomych ludzi ponad interesami zwierząt, to nic innego jak zawoalowany szowinizm gatunkowy. To, że zwierzęta nie mają zdolności przewidywania przyszłości, planowania oraz nie posiadają nadziei związanej z realizacją planów (jeśli jest to prawdą), nie czyni je gorszymi, tylko po prostu innymi niż człowiek. Mają one prawo do życia i jest to dla nich wartość najważniejsza, której my nie możemy oceniać przez pryzmat znanych nam zdolności. Kolejnym zarzutem jest krytyka teorii zastosowanej przy argumentowaniu na rzecz ochrony interesów zwierząt. Dla utylitarystów liczą się jedynie konsekwencje oraz ogólna suma szczęścia i cierpienia – działanie jest dobre jeżeli ogólna suma szczęścia przewyższy sumę cierpienia. Tak więc zabijanie zwierząt jest złe głównie przez sposób w jaki się odbywa – hodowla masowa. Ze względu na to, że każda jednostka liczona jest tak samo, suma cierpienia zwierząt lądowych rocznie nie równoważy szczęścia jakie daje ludziom konsumpcja mięsa i zarobek przy jego produkcji. Jednak sytuacja byłaby inna gdybyśmy zmienili zasady hodowli zwierząt – żyłyby one szczęśliwe i wolne w otoczeniu innych przedstawicieli stada dożywając określonego wieku, a dopiero potem byłyby zabijane. Przy czym nie przeczuwałyby śmierci (nie widziałby innych ginących zwierząt, byłby znieczulane i nieprzytomne), ich interesy w ciągu życia byłyby brane pod uwagę, natomiast śmierć sama w sobie nie byłaby dla nich zła, ponieważ byłaby zupełnie bezbolesna. Przez to, że nie snują planów na przyszłość nie cierpiałyby z powodu tego, że plany te się nie ziszczą. Wynika z tego, że jeżeli spełnilibyśmy opisane powyżej warunki, konsumpcja mięsa nie byłaby niczym złym, nie rodziłaby cierpienia i byłaby akceptowana przez utylitarystów. Zarzuca mu się również, że zamiast wyzwolenia zwierząt spod panowania człowieka propaguje raczej poprawę warunków ich życia w niewoli, co jest jedynie regulacją zasad ich wykorzystywania, tak więc zaliczany jest do przedstawicieli ruchu welfarystycznego.

Tom Regan

Inne podejście prezentuje Tom Regan, amerykański filozof specjalizujący się w teorii praw zwierząt, który jest autorem bardzo ważnej pozycji na gruncie walki o prawa zwierząt „The Case For Animal Rights”. Regan zakłada, że skoro człowiekowi przysługują prawa, które zostały nadane na podstawie jego zdolności poznawczych, to skoro zdolności te posiada część zwierząt, prawa te powinny zostać na nie rozszerzone. Nazywa zwierzęta „podmiotami życia” (subject of a life), którym należą się identyczne prawa moralne jak ludziom. Ze względu na różnice chociażby w pojmowaniu rzeczywistości jakie występują miedzy ludźmi i zwierzętami, Regan wprowadza podział na podmioty moralne (moral agents) oraz beneficjentów norm moralnych (moral patients). Ludzie jako istoty zdolne do wydawania sądów moralnych są zaliczani do podmiotów moralnych, natomiast niektórzy ludzie, którzy są niezdolni do wydawania tych sądów (np. noworodki, osoby upośledzone umysłowo) jak i zwierzęta są beneficjentami norm moralnych, którym należy się ochrona ich praw. Często krytycy idei nadania praw zwierzętom wskazują, że zwierzęta, które nie rozumieją swoich praw i nie mogą respektować praw innych istot, nie powinny być nimi objęte. Jak wykazuje Regan krytycy tego podejścia zdają się nie widzieć, analogii np. do noworodków, które również nie rozumieją swoich praw i nie są w stanie zagwarantować poszanowania praw innych, a mimo to są objęte prawami moralnymi. Regan rozszerzył zasadę imperatywu kategorycznego Kanta stwierdzając, że nie tylko ludzie, ale i zwierzęta mają wewnętrzną wartość, przez co nie mogą być traktowane jako środek do celu, ale jako cel sam w sobie. Ludzie mają bezpośrednie obowiązki wobec zwierząt (direct duty),[16] przede wszystkim jest to niezabijanie ich i niezadawanie im bólu. Do podmiotów życia Regan zalicza wszystkie ssaki starsze niż rok.

 „W zasadzie wszystkie umysłowo normalne ssaki liczące rok lub więcej mają wewnętrzna wartość, a zatem i pewne prawa. Są to prawa o charakterze moralnym, które różnią się od praw stanowionych (wynikających z systemu jurydycznego). Moralne zaś prawa obejmują wszystkie żyjące podmioty bez względu na kolor skóry, narodowość, płeć – a także na gatunek”[17]

Regan krytykuje dotychczasowe podejścia do praw zwierząt. Pierwsze podejście nazywa podejściem „cruelty-kindness view”,[18] pogląd opary na okrucieństwie i dobroci. Mamy obowiązek być dobrymi dla zwierząt i mamy obowiązek nie być dla nich okrutnymi. Jednak Regan uważa, że pogląd ten nie gwarantuje odpowiedniej teorii dotyczącej praw zwierząt. Zauważa, że nawet dobry człowiek działa z pewną motywacją np. współczuciem lub obawą. Nie ma jednak gwarancji, że dobre działanie jest działaniem odpowiednim. Jako przykład Regan podaje dobrego człowieka, który jest rasistą, będzie on chętnie pomagał, jednak tylko przedstawicielom swojej narodowości, dając pierwszeństwo jednym nad drugimi. Mimo wszystko ta dobroć jest prawdziwa, jednak może w rzeczywistości być zła, ponieważ jest zakorzeniona w niesprawiedliwości. Tak więc teoria życzliwości pomimo jej statusu jako cnoty, nie udźwignie ciężaru teorii prawnego działania. Podobnie ma się sytuacja odnośnie okrucieństwa, jego akty są wynikiem nie zwracania uwagi na czyjeś cierpnie lub co gorsze na czerpanie przyjemności z tego cierpienia. Okrucieństwo w każdej postaci jest złe. Jednak tak jak nie ma gwarancji, że osoby motywowane życzliwością robią to co jest dobre, tak nie ma gwarancji, że unikanie okrucieństwa zapewnia, że unikamy robienia tego co jest złe. Regan podaje przykład aborcji, osoby, które jej dokonują nie są złe ani okrutne, ale ta sytuacja nie daje nam odpowiedzi na tak trudne pytanie, czy aborcja jest moralna.

Regan odnosi się również do utylitaryzmu jako drugiego z podejść wskazywanego przy walce o prawa zwierząt. Wykazuje, że podejście to jest błędne, ponieważ o moralności naszych czynów decydować ma rachunek jakim jest przyrównanie ogólnej sumy szczęścia oraz ogólnej sumy cierpienia, jakie powoduje nasze działanie. Jeśli szczęście przeważa – nasze postępowanie było moralnie poprawnie. Regan wytyka tej teorii, że odniesienie się do ogólnej sumy szczęścia i cierpienia nie bierze pod uwagę wartości poszczególnych jednostek. Podaje przykład „obliczania” moralności czynu przez utylitarystów. Załóżmy, że mamy ciotkę, która jest starą, chorą osobą (jednak nie psychicznie), która chciałaby żyć jak najdłużej, jest ona również bardzo bogata. Po jej śmierci mamy otrzymać spadek, jednak tylko wtedy. Aby uniknąć podatku dużą sumę przeznaczymy na szpital dla dzieci. Czy w przypadku, kiedy nie możemy się doczekać spadku możemy zabić ciotkę i nasz czyn będzie moralnie dobry? Z logiki utylitarystów wynika, że tak, ponieważ jeśli przeznaczymy część pieniędzy na szpital i uszczęśliwimy tym pacjentów oraz ich krewnych to suma szczęścia będzie większa niż suma cierpienia wywołana naszym działaniem.[19]

Kolejnym punktem teorii Singera krytykowanym przez Regana jest pogląd, że każdy liczy się tak samo, jednostka nie ma wartości sama w sobie, mają ją dopiero jej przeżycia. Przyrównując ludzi do naczyń są oni traktowani tak samo, nie mają cech, które mogłyby przeważyć na korzyść jednej, bądź drugiej strony. Ich wartość stanowią jedynie przeżycia jakich mogą doświadczać, przy czym uczucie szczęścia ma wartość dodatnią, a odczuwanie cierpienia ujemną, nie liczy się jednostka jako taka, tylko to co przeżywa. Regan zaznacza, że wartość podmiotu życia jest odrębna od przeżyć jakich podmiot może doświadczać, podmiot ma wartość samą w sobie. Jednak gdy stoimy w obliczy poświęcenia jednej z tych jednostek (do tej pory równych w naszych sądach), „różna jakość i wartość tego czego mogą doświadczać, stanowi usprawiedliwione kryterium wyboru jednej z nich wówczas, gdy wybór ten jest nieunikniony”.[20] Tak więc, mimo, że Regan nie zgadza się z Singerem, że podmiot nie ma wartości samej w sobie, przyznaje, że to, że ludzie mogą doświadczać bogatszych przeżyć w momencie kiedy musimy wybrać stawia ich zawsze powyżej zwierząt.

Podsumowując Regan jeszcze bardziej zawęża granicę między istotami posiadającymi prawa (podmiotami życia), a całą resztą. Do podmiotów życia zalicza ssaki powyżej jednego roku życia, jednak ssaki te powinny być traktowane tak jak ludzie. Według Regana prawa podmiotowe zwierząt mają być traktowane jako nadrzędne w stosunku do różnego rodzaju innych interesów. Jednak w ostatecznym rozrachunku stawia on człowieka ponad zwierzęciem, co jest zaznaczane jako nieścisłość  w jego ideologii.

Gary Francione

Przedstawicielem stanowiska uważanego za najbardziej skrajne jest Gary Francione, profesor filozofii i prawa. Według niego do regulacji stosunków między nami a zwierzętami potrzebne jest jedynie prawo do niebycia czyjąś własnością i to właśnie zakłada abolicjonizm. Francione stawia wyraźną granicę między ruchami tzw. welfarystycznymi – dążącymi do poprawy bytu zwierząt, a ruchem abolicyjnym – dążącym do zniesienia wszystkich przejawów ich wykorzystywania. Uważa, że działalność ruchów welfarystycznych może nie tylko nie pomóc zwierzętom, ale nawet jeszcze bardziej im zaszkodzić. Ponieważ umacnia przekonanie, że zwierzęta są naszą własnością, a poprawiając warunki, tak naprawdę, ich wykorzystywania, zmniejszamy odczuwany przez nas dyskomfort. Tak więc przedstawiciele ruchu welfarystycznego wyrażają zgodę na wykorzystywanie zwierząt, o ile nie są one krzywdzone, natomiast abolicjoniści są przeciwni wykorzystywaniu zwierząt przez człowieka, bez względu na to czy zwierzęta cierpią czy nie – system ten trzeba obalić. Ruch abolicyjny czerpie z XIX wiecznego ruchu na rzecz zniesienia niewolnictwa. Warunkiem przyznania prawa do niebycia czyjąś własnością jest dla Francione posiadanie świadomości, tak więc do społeczności moralnej włącza prawie wszystkie zwierzęta. Nic nie wiemy o tym czy np. krewetki posiadają świadomość, w takim przypadku Francione twierdzi, że bezpieczniej jest przyjąć, że ją posiadają, niż później przesuwać wyznaczoną przez nas linię podziału. Francione przyznaje, że jego podejście uległo zmianie, na początku był zwolennikiem wprowadzania reform – miał nadzieje, że dążenia do zmiany warunków życia zwierząt doprowadzą do abolicji. Jednak z upływem czasu zdał sobie sprawę, że takie działania nie przynoszą zamierzonego efektu, ponieważ sama walka o ochronę praw zwierząt, zakłada, że możemy je wykorzystywać.

„Jeśli prowadziłbym protest przed obozem zagłady, czy byłoby czymś właściwym prosić o poprawę warunków w tym obozie? Nie, ponieważ dawałoby to w pewien sposób do zrozumienia, że w jakimś stopniu obóz zagłady może istnieć. Jedynym właściwym rozwiązaniem byłoby pozbycie się obozu, ponieważ to sam pomysł obozu jest podstawowym problemem. Nie chodzi tu o to jak taka instytucja funkcjonuje, ale o jej samo istnienie.”[21]

Francione uważany jest za człowieka, który niepotrzebnie dzieli ruch walki o prawa zwierząt, zapytany o to w wywiadzie odpowiada, że „Nie ma żadnego ruchu praw zwierząt w Stanach Zjednoczonych. Istnieje jedynie ruch ochrony zwierząt, który szuka sposobów by wdrażać „humanitarny” wyzysk zwierząt. Aby mówić o prawach zwierząt musimy zrozumieć podstawowe prawne i filozoficzne argumenty opowiadające się za abolicją.”[22] Jago najpoważniejsze zarzuty wobec Petera Singera oraz organizacji broniącej praw zwierząt (PETA) to wskazanie na złą teorię na której opiera się ten ruch. Jedyną teorią, zdaniem Francione, która pozwoli wyzwolić zwierzęta jest abolicjonizm, inaczej wszelkie działania mijają się z moralnym celem.  Francione przyznaje, że lepiej jest powodować mniej cierpienia, jednak pytanie brzmi: „czy w ogóle dopuszczalne jest abyśmy byli sprawcami jakiegokolwiek cierpienia zwierząt?”. Kolejnym jego zarzutem jest to, że działania nie przynoszą efektu, jak twierdzi Francione mimo, że pierwsze prawa mające chronić zwierzęta pojawiły się już w XIX wieku, do dziś niewiele się zmieniło i żadna z najważniejszych praktyk ich wykorzystywania nie została zakazana. Jako ilustrację braku zmian Francione przytacza wypowiedź Singera, który stwierdził, że ugoda z McDonald’s dotycząca zwiększenia o kilka cali klatek dla kur, jest „najbardziej doniosłym osiągnięciem dla zwierząt hodowlanych od czasu gdy napisał „Wyzwolenie zwierząt”.”

Ostrze krytyki kieruje także wobec Ingrid Newkirk przewodniczącej PETA w odpowiedzi na jej wypowiedź w artykule w Time Magazine na temat flexitarianizmu[23], w którym stwierdza ona, że „Ludzie absolutnie przestrzegający bezmięsnej diety powinni mieszkać w jaskini” oraz „Każdy, kto jest świadkiem cierpienia zwierząt i ma nadzieję na redukcję tego cierpienia, nie może przyjąć stanowiska: wszystko albo nic. Musimy być pragmatyczni. Do cholery z etyką”[24], Francione uważa, że jedyną akceptowalną postawą osoby walczącej o prawa zwierząt jest weganizm. Tak więc jak łatwo zgadnąć jego reakcja na słowa Newkirk była bardzo kategoryczna. Francione uważa, że promowanie takiego podejścia sprzyja wzmocnieniu przekonania, że zwierzęta są naszą własnością i jest właściwie krokiem wstecz. Według Francione tak długo jak będziemy uważali, że możemy wykorzystywać zwierzęta jeśli robimy to „humanitarnie”, nie nastąpi zmiana paradygmatu. Dodatkowo przyznaje, że rozumie dlaczego przedstawicielowi tak dużej organizacji jaką niewątpliwie jest PETA, zależy na promowaniu flexitarianizmu, zamiast niepopularnego (bo wymagającego wyrzeczeń) weganizmu, chce zachować jak największą bazę darczyńców. [25]

Francione zmienił też podejście do idei Great Ape Project, choć był jednym z jej inicjatorów. Zaznacza, że w swoim eseju „Personhood, property and legal competence”, który został  zamieszczony w książce „Great Ape Project”, przyznaje, że wielkie małpy są do ludzi na tyle podobne, że powinny zostać uznane za osoby, jednak to nie podobieństwo powinno być determinantem przyznania im praw, a możliwość odczuwania.[26] Francione uważa, że idea została wypaczona, a specjalne względy człowiek chce zachować jedynie dla istot jemu podobnych. Nadal chcemy zjadać zwierzęta, testować na nich leki, nosić ich skóry, a jedynie dla garstki wybranych – wielkich małp stworzyć prawa podobnie do naszych. Zauważa, że Jane Goodall działa na rzecz zaprzestania zabijania wielkich małp na pożywienie, zachęcając Afrykańczyków do zabijania kóz czy innych zwierząt. Francione nie godzi się na takie rozróżnienie, według niego jest to „przeciwieństwem idei praw zwierząt”.[27]

Francione wprowadził również pojęcie „moralna schizofrenia” na określenie stosunku współczesnego człowieka do zwierząt. Ludzie posiadają zwierzęta domowe, które traktują jak członków rodziny, często gotowi są poświęcić wysiłki i finanse dla ochrony zdrowia i życia swoich pupili, jednocześnie zjadając inne zwierzęta, które wcale nie różnią się znacznie od tzw. „zwierząt towarzyszących”. Zwierzęta znajdujące się poza zaklętym kręgiem swoich pupili traktują jak rzeczy i odmawiają im wszystkich praw.

Podsumowując Francione uważa, że wszystkie zwierzęta powinny mieć prawo do życia i wolności (nie być niczyją własnością), a zabicie każdego zwierzęcia jest złem. Nie możemy przeprowadzać na nich testów ani wykorzystywać ich w jakikolwiek inny sposób.

To za co jego koncepcja jest krytykowana to jej radykalność, w sytuacji gdy tak niewiele osób przestrzega diety wegańskiej wydaje się niemożliwe żeby cały świat przestał jeść mięso. Do czasu kiedy to nastąpi powinniśmy walczyć o to, żeby życie zwierząt było możliwie najmniej naznaczone cierpieniem. Francione odpowiada na ten zarzut, że jeśli tyle samo czasu poświęcimy na przekonywanie do weganizmu innych osób, zrobimy więcej niż walcząc o humanitarne warunki ich wykorzystywania.

Zostań weganinem i spędzaj co najmniej godzinę każdego dnia na przekonywaniu swojej rodziny, przyjaciół, sąsiadów i kogokolwiek kto będzie cię słuchał co do ekologicznej i moralnej słuszności weganizmu. Gwarantuję wam, że pod koniec roku zrobicie więcej dla wyzwolenie zwierząt – i ustanowienia dalszej drogi dla wyzwolenia zwierząt – niż mielibyście spędzać czas na walce o większe klatki i bardziej „humanitarne” rzeźnie.”[28]


[1] Termin ten powstał od angielskiego słowa animal welfare – dobrostan zwierząt

[2] P. Singer, Wyzwolenie Zwierząt, przeł. A. Alichniewicz, A. Szczęsna, PIW, Warszawa 2004 r. s. 37.

[3]tamże s. 37.

[4] tamże s. 39.

[5] T. Stuart, Bezkrwawa rewolucja, przeł. J. Mikos, W.A.B., Warszawa 2011, s. 509.

[6]Por. P. Singer Wstęp, [w:] W obronie zwierząt, red P. Singer, przeł. M. Betley, Czarna Owca, Warszawa 2011 s. 12.

[7] tamże s. 13.

[8] P. Singer, Wyzwolenie Zwierząt, przeł. A. Alichniewicz, A. Szczęsna, PIW, Warszawa 2004 r. s. 50.

[9] tamże s. 55.

[10] tamże s. 56.

[11] tamże s. 296.

[12] http://www.greatapeproject.org/en-US/oprojetogap/Historia

[13] http://www.greatapeproject.org/en-US/oprojetogap/Missao

[14] http://empatia.pl/str.php?dz=45&id=275

[15] http://empatia.pl/str.php?dz=45&id=278

[16] T. Pietrzykowski, Spór o prawa zwierząt, Sonia Draga, Katowice 2007, s. 96.

[17] http://etykapraktyczna.pl/wpis/2010/02/23/etyka-a-przemoc-wobec-zwierz proc.C4 proc.85t

[18] http://www.webster.edu/~corbetre/philosophy/animals/regan-text.html

[19] http://www.webster.edu/~corbetre/philosophy/animals/regan-text.html

[20] T. Pietrzykowski, Spór o prawa zwierząt, Sonia Draga, Katowice 2007, s. 99.

[21] http://empatia.pl/str.php?dz=118&id=815&str=17

[22] http://empatia.pl/str.php?dz=118&id=815&str=13

[23] Flexitarianizm – określenie osób, które stosują dietę roślinną, a jedynie okazjonalnie spożywają mięso.

[24] http://www.abolitionistapproach.com/media/links/p3443/article-in.pdf

[25] http://www.abolitionistapproach.com/ingrid-newkirk-on-principled-veganism-screw-the-principle/

[26] http://empatia.pl/str.php?dz=118&id=815&str=16

[27] http://empatia.pl/str.php?dz=118&id=815&str=16

[28] http://empatia.pl/str.php?dz=118&id=815&str=17

 

[Alicja Szepietowska]